Jesieni!
Tak się cieszę, że cię widzę!
Przychodzisz obdarzając liście wszystkimi barwami radości

i odchodzisz

zostawiając drzewa nagie i samotne
– tak jak mnie ktoś zostawił.
Nie rozmawiają więcej ze sobą
poprzez śpiew ptaków
ani nie myślą o sobie
szumiąc w podszeptach wiatru.
Już nawet nie patrzą na siebie
tak bardzo zawstydzone swoim milczeniem.

Zasłaniam twarz parasolem,
by nie musieć patrzeć ludziom w oczy.
Ukrywam swój smutek,tłumacząc się
niekorzystnym biometem.

Ale kiedy nikt nie patrzy
składam parasol i moknę,

pozwalając mieszać się
twoim łzom z moimi.