basia-malbork blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2002

opowiadanko

Brak komentarzy

dawno nie pisałam notek wiec postanowiłam napisać jakieś popowiadanko:) jescze nie wymyśliłam tytułu ale jak będzie się wam podobało to napisze dalszy ciąg, DODAWAJCIE SWOJE OPINIE
Mocno ściskałem w ręku czytnik USB.
-Nic mnie nie powstrzyma- myślałem z mieszanymi uczuciami. Ot- przede mną trzydzieści kilometrów drogi, pełnej niebezpieczeństw- może stracę rękę, albo nogę… może zatruję się gazem i zostanie mi kilka godzin życia. Wtedy będę biec, biec przed siebie, nie patrząc na nic. Ale dostarczę tę przepustkę do lepszego świata. Uratuję miliony istnień! Będę bohaterem! A może nie? Może zginę marnie przygnieciony drzewem, albo bomba atomowa rozwali mnie na cząsteczki…
I tak snułem te marne myśli, powoli wspinając się na górę gruzu, odrzuconego przez wybuch jakiejś silnej bomby. Musiało stać się to niedawno. W niektórych miejscach tlił się jeszcze ogień.
-Jestem na terenie wroga- pomyślałem rozgoryczony, a przed moimi oczami ukazał się obraz piekła jakie musiało się tu rozegrać. Coś zgrzytnęło pod moim butem. To była ludzka czaszka. Serce podskoczyło mi do gardła, nogi się pode mną ugięły. Uderzyli bez ostrzeżenia!
Otworzyłem szerzej oczy, słuch mi się wyostrzył, poczułem swąd rozkładającego się mięsa. Zewsząd dobiegły mnie pojękiwania. Wśród tych gruzów byli jeszcze żywi ludzie. Ale nie na długo. Na pewno uderzą jeszcze raz. Nie ma się co rozczulać. Trzeba iść dalej. Przyśpieszyłem kroku, przecież mogą uderzyć choćby za pięć minut, a ja nie mogę teraz zginąć! Mocniej ścisnąłem czytnik i starałem się być głuchy na nawoływania ludzi, nie czuć tego okropnego smrodu, który wdzierał się do moich nozdrzy. Serce zostawało daleko przy rannych ludziach, zatrutych gazami.
-Nie mogę im pomóc. Ich zniszczyła wojna. A ja mogę zniszczyć wojnę…
Szedłem wciąż szybciej i szybciej. Co chwilę o coś się potykałem. Jeszcze trochę i będę na szczycie. Stamtąd tylko pół kilometra będzie mnie dzielić do miasta Sklop. Tam uzupełnię zapasy i ruszę w dalszą drogę. Otarłem pot z czoła i poprawiłem kombinezon. Wreszcie szczyt! Nagle powietrze rozdarł przeciągły ryk. Nogi pode mną załamały się. Ręce zdrętwiały, a na całym ciele wystąpił zimny pot.
-Wróg!- przeszło mi przez głowę-Wróg!
Jedna myśl zawładnęła całym moim umysłem, a każda sekunda wydawała się wiecznością.
W powietrzu zaległa ciężka mgła, zerwał się wicher. Stojąc samotnie na szczycie gruzu nie zdawałem sobie sprawy jak łatwym jestem celem.
-Na ziemię!- ktoś krzyknął z przerażeniem w głosie- Na ziemię!
Ten krzyk przerwał bezdenną pustkę w moim umyśle, który opanował strach. Na ziemię! Zachwiałem się lekko i tracąc równowagę sturlałem się po skarpie gruzu. W głowie mi wirowało, każda część ciała przenikliwie wołała o ukojenie bólu. Ryk odrzutowców rozrywał mi głowę, wywołując taki hałas, że nie słyszałem własnego krzyku, którym chciałem ukoić straszny ból. Do moich uszu dotarł wybuch. Przygniotło mnie jakieś żelastwo. Ale nie czułem już bólu. Przed oczami powoli zamazywał się obraz, przemieniając się w czerń. Wszystko cichło. Powoli odpływałem z tego świata do spokojnej przystani…

sorki coś trochę długo nie pisałam

święta się zbliżają czas kupić prezenty a ja przerobie mojego bloga na świątecznego:)))))))hehehehe
będzie coolllll!!!!!!!!!!!!!!!

papa buziaczki 3majcie sie ludziska!!!!!

P.S.
ten kto mi sie teraz wpisze do xiegi gości będzie 50!!
byebye!:****

mam infę

Brak komentarzy

no właśnie mam infę więc wiele nie napiszę:)
a tak nawet nie mam o czym


  • RSS